Walery Gergiew i Bruckner - nowy cykl Symfonii na płytach (9).

 


Ostatnie spotkanie Płytomaniaka z Symfoniami Antona Brucknera w wykonaniu Filharmoników Monachijskich pod batutą Walerego Gergiewa, wydawanymi najpierw pojedynczo, a następnie w zbiorczej edycji jednego, dziewięciopłytowego boxu, poświęcone jest nie dziełu wieńczącemu drogę twórczą kompozytora, czyli niedokończonej przez niego Dziewiątej, ale Ósmej. Zasługuje na to z co najmniej dwóch powodów: jest to ostatnia w pełni dopracowana i skompletowana przez autora symfonia, która swoimi potężnymi rozmiarami, wielką obsadą instrumentalną, a także siłą wyrazu stanowi wydaje się podsumowywać i zamykać wielki okres rozwoju gatunku epoki romantyzmu – zapisując się w dziejach muzyki jako przejaw geniuszu Antona Brucknera. Jej wykonania są każdym razem wydarzeniem oczekiwanym przez publiczność, zaś dla orkiestr i dyrygentów stanowi twardy orzech do zgryzienia; nic dziwnego, że w ostatnich latach nie powstało żadne naprawdę wybitne czy przełomowe nagranie owego utworu, zaś referencyjne wykonania, utrwalone na nośnikach, są osiągnięciem artystów i wytwórni fonograficznych z przeszłości.

Nie inaczej jest w przypadku Filharmoników Monachijskich, których najbardziej emocjonujące i utrzymane na wyżynach sztuki wykonawczej kreacje Ósmej powstały przed kilkoma dekadami, najświeższe z nich datuje się bodajże na rok 2000 i ostatnie gościnne występy Güntera Wanda, zaś do historii zespołu i fonografii przeszły kreacje starsze od nich o kilka-kilkanaście lat, będące udziałem samego Sergiu Celibidache, co na szczęście zostało utrwalone na płytach. Nagranie, którym kończę swój cykl poświęcony formacji i jej byłemu naczelnemu dyrygentowi, zostało, tak jak inne, zarejestrowane na żywo podczas koncertów w bazylice Sankt Florian we wrześniu 2018 roku.

Podobnie jak poprzednio, efekt końcowy jest wypadkową dobrych i złych czynników, z których do ostatnich należy jak zawsze podnoszona przeze kwestia nieidealnego otoczenia akustyczne świątyni, rzutująca na jakość dźwięku. Są wielbiciele nagrań powstałych w tamtym miejscu, ale ja do nich zdecydowanie nie należę i podkreślam to przy każdej nadarzającej się okazji, również i teraz, omawiając VIII Symfonię c-moll, rozpisaną na największą obsadę i przybierającą wyjątkowo efektowną postać. Żeby jednak wziąć przynajmniej po części w obronę omawianą produkcję, zaprezentowana wizja brzmieniowa utworu, choć niedoskonała, i tak jest bardziej przekonująca pod tym względem niż dokonane w tej samej bazylice rejestracje wszystkich Symfonii Brucknera, opublikowane przez austriacką wytwórnię Gramola. Będzie jeszcze o nich mowa. I przy jednej, i przy drugiej okazji wyrażam żal, że nie możemy obcować z produkcjami studyjnymi, a ta uwaga jest o tyle istotna, że w przypadku Filharmoników Monachijskich taki cykl bardzo by się przydał, ponieważ jedna z najświetniejszych orkiestr w Europie, wyjątkowo zasłużona w dziedzinie wykonawstwa dzieł austriackiego symfonika, jak dotąd nie zrealizowała takiego projektu i obawiam się, że jeszcze długo to nie nastąpi. Z kim? To pytanie retoryczne, jeśli weźmiemy pod uwagę, kto jest obecnym szefem zespołu. Podobną, smutną niestety uwagę, można poczynić w przypadku innych znakomitych formacji: z Berlina czy Amsterdamu (Concertgebouw).

O ile nienajlepsze w moim przekonaniu techniczne aspekty przedsięwzięcia, podnoszone przeze mnie przy każdej okazji, są obecne również w przypadku prezentowanego nagrania Ósmej (w małym stopniu niweluje je słuchanie w wersji elektronicznej bezstratnych plików wyższej jakości), o tyle równie ważna strona artystyczna zasługuje na krótkie omówienie. W moim przekonaniu mamy do czynienia z kreacją rzetelną, solidną, utrzymaną na wysokim poziomie, gwarantowanym przede wszystkim przez renomę i perfekcyjną znajomość materiału przez Filharmoników Monachijskich, a także przez całkiem dobrą formę Walerego Gergiewa, który nie dokonał specjalnych szkód czy udziwnień na muzyce. Nie oznacza to, że niniejsze wykonanie stanie się jakimś punktem odniesienia w rankingach czy dziejach fonografii: stanowi cenny dokument, lecz w żadnym wypadku nie ma charakteru referencyjnego. Symfonia jest wykonana w dość szybkich tempach, zwłaszcza w częściach skrajnych; zaledwie 21 minut na potężny, wielowątkowy i efektowny Finał jest dla mnie jednak niezbyt przekonującą propozycją ze strony kapelmistrza, czego przedsmakiem jest sam początek, zagrany za szybko i niezbyt w moim guście, ale tak go grają – niestety- prawie wszyscy, nie za bardzo rozumiejąc dopisek Ferierlich (nm. Uroczyście); uroczystość nie ma nic wspólnego z pędem miarowych akordów smyczków i uderzeń kotłów. Również relacje między częścią pierwszą a drugą są moim skromnym zdaniem zaburzone na niekorzyść całości: pierwsze i drugie ogniwo nie powinny trwać tyle samo, czyli nieco ponad 15 i pół minuty; notabene, jest to sytuacja, która często pojawia się w nagraniach Ósmej u różnych innych wykonawców. O tym, żeby dostosować tempo, energiczne, do niełatwej akustyki bazyliki Sankt Florian, w obu ustępach Gergiew raczej zapominał a szkoda; nie powinno się dyrygować tak potężnego i bogatego w detale dzieła tak samo w kościele, jak w typowej sali koncertowej, przy czym wolałbym już usłyszeć wersję zarejestrowaną w tej drugiej. Od biedy da się to wytrzymać, jest to w jakimś stopniu konsekwentne, ale wielkiej satysfakcji mi osobiście nie przyniosło, jedynie spokojne i rozbudowane do 27 minut Adagio częściowo uratowało sytuację i pozwoliło mi spojrzeć na całość wykonania życzliwiej. Na obronę Gergiewa dodam, że choć prowadzi całość dość energicznie, to łączny czas trwania 80 minut jest satysfakcjonujący, a w obrębie poszczególnych części często dokonuje modyfikacji tempa, co pomaga w prowadzeniu narracji; udane jest pod tym względem Scherzo. Jego środkowy fragment, zagrany dość wolno i z wyczuciem, stanowi odpowiedni kontrast do otaczających go ustępów skrajnych. Zauważyłem, że dyrygent robił to w identycznych miejscach również w innych wykonaniach, np. Szóstej – i to mi się podobało. Mimo wszelkich niedogodności związanych z akustyką i jakością dźwięku, można podziwiać formę Filharmoników Monachijskich, którzy w ogromnej partyturze VIII Symfonii znajdują pole do popisu, który musi jednakże być przedmiotem troski kapelmistrza zwłaszcza w kontekście balansu pomiędzy potrójnym drewnem czy blachą, poszerzoną tutaj, podobnie jak w poprzedniczce, o tuby wagnerowskie. Kolejnymi innowacjami kompozytora w zakresie instrumentacji jest udział aż trzech harf, a także dwa uderzenia w talerze w kulminacji części wolnej.

Niniejsze nagranie ma swoje wady i zalety, podobnie jak pozostałe części projektu, dokumentującego występy Filharmoników Monachijskich w Sankt Florian. Jest interesujące i zasługuje na uwagę melomanów, ale zapaleni wielbiciele twórczości Antona Brucknera raczej pozostaną wierni swoim dotychczasowym preferencjom, uważając swoje ulubione wykonania VIII Symfonii za bardziej dopracowane, zarówno pod względem jakości dźwięku, jak i interpretacji. Czasu jemu poświęconego nie można jednak w żadnym razie uznać za stracony, ponieważ możliwość obcowania z tak wspaniałym i głębokim dziełem jest wartością samą w sobie, a i każdorazowe słuchanie płyty z zapisem koncertu pozwoli być może lepiej poznać i docenić omawianą kreację. Do czego zachęcam niezdecydowanych a ciekawskich potencjalnych odbiorców.


Płytomaniak


Anton Bruckner

Symfonia nr 8 c-moll

Münchner Philharmoniker • Walery Gergiew, dyrygent

MPHIL0013 • w. 2019, n. 2018 • CD, 80'44” ●●●●○○

Komentarze

  1. Dzień dobry.
    Jak pana zdaniem wypada wykonanie ósmej przez Orchestre des Champs-Elysees poproqwadzone prze Philippe Herreweghe na tegorocznym koncercie w Warszawie w ramach festiwalu Chopin i jego Europa? Ja byłem oczarowany, ale może dlatego, że usłyszałem ten koncert po raz pierwszy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry. Niestety nie słyszałem wykonania, o którym Pan wspomniał. Jeśli tylko ukaże się na płycie wydanej przez NIFC, natychmiast się z nim zapoznam i zrecenzuję na stronie. Wcześniejsze interpretacje muzyki symfonicznej Brucknera z udziałem Philippe'a Herreweghe miały różne opinie, ale nie wpisały się raczej na trwałe do szczególnie znaczących pozycji w dyskografii tego kompozytora.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty