Dialogi na flet i lutnię - w muzyce Jana Sebastiana Bacha.

 


Zajmując się ostatnio moją ulubioną muzyką kameralną i poniekąd zamykając obecną część recenzji jej poświęconych, sięgam po repertuar zupełnie odmienny od dotychczasowego, obejmującego klasyczne obsady tria fortepianowego, sonat czy kwartetów smyczkowych, inna jest też epoka, znacznie odleglejsza od minionego XX wieku czy fascynującego romantyzmu. Dawno też nie słuchałem twórczości Jana Sebastiana Bacha, co ze skruchą obiecuję nadrobić, tym bardziej, że na recenzenckim horyzoncie majaczą dość liczne jej nagrania, zarówno instrumentalne, jak i wokalne; aż wstyd ogarnia człowieka z momencie uświadomienia sobie, jak rzadko dzieła mistrza są tematem moich recenzji, również barok jako taki powinien znaleźć swoją liczniejszą reprezentację u Płytomaniaka. To wszystko sprawiło, że zdecydowałem się poświęcić uwagę płycie poświęconej wyłącznie lipskiemu kantorowi, zawierającej wybrane utwory na lutnię i flet prosty.

To kolejne nagranie wytwórni Deutsche Harmonia Mundi z udziałem niemieckiej flecistki Dorothee Oberlinger, której kolejne albumy w katalogu powyższego wydawcy badają dawny repertuar poświęcony temu instrumentowi w mniej lub bardziej oczywistym wydaniu. Nie ulega wątpliwości, że do miana tego pierwszego może aspirować niniejsze przedsięwzięcie, zrealizowane ze znanym lutnistą, Edinem Karamazowem, artystą oryginalnym i twórczym, którego aktywność wykracza niekiedy poza świat wąsko pojmowanej klasyki, by wspomnieć chociażby słynny projekt nagraniowy z gwiazdą muzyki pop, Stingiem, sprzed kilkunastu lat. Parę wirtuozów połączyła oczywiście twórczość Jana Sebastiana Bacha, stanowiąca dla nich spore wyzwanie swoistego rodzaju – kompozytor nie pozostawił żadnego oryginalnego dzieła napisanego na flet prosty i lutnię, ale wykorzystując fakt, że on sam sięgał był mistrzem wszelkich opracowań, zarówno muzyki swojej, jak i innych autorów, co zresztą było powszechną praktyką w jego epoce, zdecydowano się przygotować program krążka zawierający transkrypcje dzieł powstałych oryginalnie na inną obsadę.

Rezultat jest ciekawy z muzycznego punktu widzenia, ponieważ takim działaniom patronowałby sam Jan Sebastian, który np. sam dokonał przekształcenia V Suity wiolonczelowej BWV 1011 na lutnię; idąc tym tropem Edin Karamazow dokonał opracowania Preludium z Pierwszej na swój instrument. Dzięki temu doskonale znana muzyka przybrała zupełnie nowy dźwiękowy kształt. Również Dorothee Oberlinger wyszukała w twórczości mistrza dzieło przeznaczone wyłącznie na flet poprzeczny – pozycję raczej umykającą uwadze szerokiej publiczności, a mianowicie Solo pour flute traversiére a-moll BWV 1013, wybierając z niego otwierającą całość Allemande. Wspomniane utwory są jedynymi na krążku wykonywanymi solo przez parę wirtuozów. Pozostałe pozycje programu są obiektem interesujących dialogów między nimi, z czego zresztą bierze się tytuł albumu, wynikających ze wspólnej pracy nad dostosowaniem repertuaru na potrzeby projektu i możliwości swoich instrumentów, czyli lutni oraz kilku odmian fletu prostego. Zmiany dotyczyły przede wszystkim tonacji.

Być może uważni czytelnicy pamiętają jeden z projektów niemieckiej flecistki, który omawiałem kilka lat temu, bardzo sugestywny również ze względu na oprawę edytorską albumu, utrzymaną w eleganckiej i nastrojowej czerni. Najnowsze Dialogi reprezentują na okładce zupełnie inną kolorystykę: minimalistyczną i teoretycznie „zimną” biel, ale podobnie, jak tamta płyta, są zdecydowanie „nocną” muzyką. Intymną w wyrazie, pozbawioną wszelkiego efekciarstwa, operującą starannie dobranymi środkami ekspresji, gruntownie przemyślaną przez wykonawców. Nie oznacza to jednak, że od początku do końca program krążka nawiązuje się do jakiś minimalistycznych wzorców, oferując muzykę przyjemną, nastrojową i jednowymiarową. Owszem, takich momentów jest tutaj całkiem sporo, dzięki czemu efekt końcowy zachwyca, bo jakże by inaczej mogło być w przypadku wspaniałej muzyki Jana Sebastiana Bacha, geniusza w posługiwaniu się każdą obsadą instrumentalną i wokalną? Już sam początek nagrania, znane preludium chorałowe Nun kommt der Heiden Heiland BWV 659 (pamietamy identycznie nazwaną wspaniałą kantatę?) obiecuje sporo muzycznych wrażeń: w kroczące miarowo nutami lutni, dającej niezbędną podbudowę harmoniczną, odpowiednio wpisują się w Przepiękne są wolne części kompozycji cyklicznych z wiodącą melodyczną rolą fletu i subtelnym akompaniamentem lutni: natchnione, wzruszające, ale pozostałym, utrzymanym w szybkich tempach niczego nie brakuje: wykonane są w sposób wystawiający najlepsze świadectwo umiejętnościom technicznym i interpretacyjnym. Mogłoby się zatem wydawać, że mamy do czynienia z dość jednostajnym w odbiorze przedsięwzięciem, ale za sprawą ciekawych opracowań poszczególnych pozycji, a także frapujących wykonań poszczególnych z nich, nie ma takiego zagrożenia. Skromne ilościowo instrumentarium w zupełności wystarcza, by oddać intencje autora (oraz aranżerów) w sposób bardziej niż przekonujący – warto posłuchać choćby wstępnego Adagio ma non tanto z Suity g-moll BWV 1034 (jednej z dwóch nagranych tutaj oryginalnych Sonat fletowych z towarzyszeniem continuo), gdzie muzyka, niezwykle ekspresyjna, zaskakuje odbiorcę wyrazistymi momentami kulminacji w dynamice forte, stosowanymi z wyczuciem przez niemiecką artystkę. W kompozycjach cyklicznych, do których zaliczają się umieszczone tutaj jeszcze najobszerniejsza Suita c-moll BWV 997 oraz Koncert d-moll BWV 974 wg Koncertu obojowego Alessandra Marcella) odpowiednio kontrastują poszczególne ogniwa nie tylko w zakresie dynamiki, ale również temp – w moim przekonaniu dobrze do nich pasujących, co w kontekście myślenia o większych formach świadczy jak najlepiej o wykonawcach.

W moim przekonaniu nie ma tu mowy o jakiejkolwiek nudzie czy jednowymiarowości zaprezentowanego materiału i sposobie jego prezentacji, choć istotnie, z pewnością program krążka może przemówić do bardziej wrażliwych odbiorców i pobudzić ich refleksyjną naturę. Potwierdzam to na własnym przykładzie: słuchając fletowo-lutniowych Dialogów w zupełniej ciszy, której wymagają, w ciemności i spokoju, niezbędnym, by skupić się na muzyce i jej wartościach, można być pewnym wzruszeń i poczucia obcowania przez ponad godzinę z piękną, mądrą i jak zawsze poruszającą muzyką Jana Sebastiana Bacha.


Płytomaniak


Dialoge

Johann Sebastian Bach

Preludium chorałowe „Nun komm, der Heiden Heiland” BWV 659; Koncert d-moll BWV 974; Sonata g-moll BWV 1034; Preliudim z Suity wiolonczelowej Nr 1 BWV 1007; Sonata F-dur BWV 1035; Allemande BWV 1013; Suita c-moll BWV 997

Dorothee Oberlinger, flet prosty • Edin Karamazow, lutnia

Deutsche Harmonia Mundi 19439875862 • w. 2021, n. 2020 • CD, 68'12” ●●●●●○

Autor bloga dziękuje wytwórni Sony Music Entertainment Poland i panu Adamowi Zarzyckiemu za nadesłanie albumu do recenzji.

Komentarze

Popularne posty