Nowe, świeże, niebanalne - nagranie Symfonii P. Czajkowskiego (2).
Oto dzieło, które jeszcze chyba nie miało swojego omówienia przez Płytomaniaka – Manfred op. 58 Piotra Czajkowskiego. Niby symfonia, ale pozbawiona formalnie numeru porządkowego przez samego autora, który najpierw uważał kompozycję za „jedno ze swoich najlepszych dzieł”, by później, jak to miał w zwyczaju, określić ją mianem „obrzydliwej”. Podobna ambiwalencja niejako od początku towarzyszy „karierze” koncertowej i fonograficznej: niektórzy wybitni dyrygenci, znawcy twórczości rosyjskiego mistrza, nie włączyli jej ani do swojego repertuaru, ani do nagrań wszystkich sześciu „oficjalnych” symfonii, jak to było w przypadku nie byle kogo, bo chociażby samego Leonarda Bernsteina czy Herberta von Karajana. Przez publiczność i krytyków albo krytykowany, albo niedoceniany, rzadko kiedy uwielbiany – Manfred , który u nas praktycznie nie pojawia się w filharmoniach, nie tylko z powodu trwającego idiotycznego bojkotu muzyki rosyjskiej, ale głównie ze względu na swoje rozmiary czasowe i tru...
.png)