Twórca, o którym świat zapomniał - Jaromír Weinberger.
Dawno nie było tutaj płyt wytwórni CPO, więc nadrabiam zaległości, z tym większą przyjemnością, że mamy do czynienia z bardzo dobrym nagraniem muzyki czeskiej, zaś dodatkową okolicznością jest fakt przyjścia na świat 130 lat temu zapewne nieznanego większości słuchaczy Jaromíra Weinbergera (1896-1967). Nie jest to, co prawda, „okrągła” rocznica, ale o tym twórcy wspomnieć warto ze wględu na zadziwiającą nieobecność jego muzyki we współczesnym repertuarze, choć reprezentował talent kompozytorski naprawdę wysokiej klasy, potwierdzony studiami muzycznymi u nie byle kogo, bo u samego Václava Talicha i Vitězslava Nováka w rodzimej Pradze, a także u Maxa Regera w Lipsku. Pisał wiele i w różnych gatunkach, na szczególną uwagę zasługują jego cztery opery i cztery operetki, z których tylko jedyna (Szwanda Dudziarz) przyniosła prawdziwą sławę i uznanie. Znacznie więcej było w życiu Weinbergera trosk i kłopotów, łącznie z emigracją do Stanów Zjednoczonych i koniecznośią walki o docenienie swojej muzyki – walki przegranej tragicznym końcem w postaci samobójczej śmierci w całkowitym odosobnieniu.
Dobrą okazją do poznania osoby i dokonań Jaromíra Weinbergera jest dysk wytwórni CPO, która specjalizuje się w muzyce mało znanych kompozytorów, zaś jej bogaty katalog wprost pęka w szwach od ciekawego i atrakcyjnego repertuaru. Tak jest z niniejszym nagraniem, zawierającym wybrane pozycje z orkiestrowej twórczości Czecha. Ponad połowę jego czasu trwania zajmują wyjątki ze wspomnianej już opery Szwanda Dudziarz, łącznie sześć pozycji: błyskotliwa uwertura, imponujące rytmicznym werwem tańce (odzemek, furiant, polka), preludium do 2. aktu i pochodząca z niego fuga, świadcząca o mistrzostwie kontrapunktycznym Weinbergera, rezultat studiów u Maxa Regera. Brzmią fenomenalnie i rozbudzają chęć poznania całego dzieła, które przyniosło swojemu autorowi sławę, lecz jednocześnie okazało się jego przekleństwem. „Błyskawiczna kariera zgasła jednak równie szybko, jak zapłonęła' w ojczyźnie kompozytora nie gra się go wcale, za granicą zaś interesują się nim z rzadka tylko małe teatry: Gärtnerplatz w Monachium, Volksoper w Wiedniu, Sadles' Wells w Londynie; po francuskiej premierze w Stasburgu w 1934 roku, doszło do jedynego wykonania koncertowego w Radio France, 1956” (Piotr Kamiński, 1000 i jedna opera. Polskie Wydawnictwo Muzyczne, 2008). Zadziwiające! O nieszczęsnym losie utwory świadczy raczej mizerna ilość nagrań – aż cztery. Warto przy tej okazji wspomnieć o najstarszym z nich, wiekowej rejestracji z roku 1948, opublikowanej przez Walhall, z udziałem młodej Christy Ludwig w roli Królowej i fakcie, że po pierwszym wykonaniu w oryginalnej, czeskiej wersji językowej, przełom w twórczości autora nastąpił po niemieckiej premierze Szwandy Dudziarza, mającej miejsce nigdzie indziej, jak we Wrocławiu. Dzięki przekładowi Maxa Broda opera zaczęła święcić triumfy na niemieckich i światowych scenach. Ale że sami Czesi zapomnieli o takim klejnocie? Zdumiewające – może w przyszłym roku, równo w sto lat od powstania kompozycji, coś skłoni rodaków kompozytora do przygotowania „porządnego” nagrania zapomnianego arcydzieła? Na razie trzeba zadać sobie trud i szukać albumów wytwórni Profil, opublikowanego w roku 2014, lub rejestracji Sony Classical (1980). Wersja wytwórni Naxos (2006), powstała w Irlandii, lecz z udziałem białoruskiej orkiestry i międzynarodowego grona śpiewaków, wydaje się ustępować powyżej wymienionym pod względem jakości technicznej i ogólnego efektu.
Drugą pozycję programu stanowią Czeski pieśni i tańce. Jest to trwająca 27 minut suita na orkiestrę, pochodząca z roku 1929 i wykazująca z wyraźną inspirację rodzimym folklorem, co jest ważne w kontekście biografii Weinbergera. Choć narodził się i dorastał w Pradze w rodzinie żydowskiej, spędzał wiele czasu na prowincji u dziadków i okres ten wspominał jako najszczęśliwszy w swoim życiu. Słuchać to jego muzyce – ciepłej, lirycznej, niepozbawionej żywszych akcentów, ciekawie zinstrumentowanej, ale odległej od imponującego dynamizmu i wyrazistości Tańców słowiańskich Antonína Dvořáka. Pomimo tego, zbioru słucha się naprawdę dobrze, jest przyjemny dla ucha, powinny się nim zainteresować również bardziej orkiestry w poszukiwaniu nowego i wartościowego repertuaru – dwa istniejące nagrania, włącznie z niniejszym, skądinąd bardzo dobrym, nie wyczerpują jednak poważnej luki w dyskografii i życiu koncertowym.
Podobnie rzecz się ma z zamykającą całość uwerturą do opery Ukochany głos (cz. Milovaný hlas), napisanej w tym samym roku 1929 i prawykonanej przez jednego z najwybitniejszych dyrygentów operowych pierwszej połowy ubiegłego wieku – Hansa Knapperstbuscha w Bawarskiej Operze Państwowej. Trwająca osiem minut kompozycja przypomina największe czeskie arcydzieło – analogiczną pozycję otwierająca Sprzedaną narzeczoną Bedřicha Smetany przystępnym językiem, rytmicznym wigorem, swoistym perpetuum mobile w partii smyczków i piękną melodyką, wspartą jak zawsze u Weinbergega znakomitą podbudową kontrapunktyczną, co przynosi naprawdę świeży i atrakcyjny efekt końcowy – muzykę, której chce się słuchać. Poddaję to pod rozwagę nie tylko decydentom czy organizatorom życia kulturalnego, ale przede wszystkim melomanom, miłośnikom muzyki czeskiej, spragnionych nowości w dobrym wydaniu.
Polecam niniejszą płytę nie tylko z powodu ciekawego programu i zapomnianego autora, którego obrońcą jest wybitny niemiecki mistrz batuty, Karl-Heinz Steffens. Jego dyskografia udowadnia zdrowe i pożądane zainteresowane mniej oczywistym repertuarem, co dla odbiorcy jest wartością nie do przecenienia. Mimo że prezentowane nagranie powstało w roku 2009, to generalnie nie ma godnej siebie konkurencji, zaś interesujący dobór dzieł idzie w parze z ich wykonaniem, które nie daje najmniejszych powodów do narzekań. Słyszymy Orkiestrę Niemieckiej Filharmonii Nadrenii Palatynatu z Ludwigshafen, mającej na koncie płyty wydane we współpracy z wytwórniami CPO czy Capriccio. Dobrze dobrane tempa, staranna realizacja zapisów partytury, zaangażowanie muzyków i ich niewątpliwy profesjonalizm wystawiają jak najlepsze świadectwo owocowi współpracy. Słychać tu i temperament, i biegłość techniczną, i wyczucie stylu, co przekłada się na kreację żywo przemawiającą do emocji odbiorcy. Dobra jakość dźwięku zdecydowanie w tym pomaga, podobnie jak bogaty w informacje o twórcy i jego twórczości komentarz w książeczce albumu, który jest sukcesem zarówno wykonawców, jak i wydawcy. Warto się z nim zapoznać, posłuchać w całości i zainteresować się zapomnianym autorem – Jaromírem Weinbergerem, który nie zasłużył na tak tragiczny koniec. Świat powinien w końcu zacząć przywracać jego muzykę współczesnej publiczności - z obopólną korzyścią.
Płytomaniak
Jaromír Weinberger
Fragmenty orkiestrowe z opery Szwanda Dudziarz; Czeskie pieśni i tańce; Uwertura do opery Ukochany głos
Deutsche Staatsphilharmonie Rheinland-Pfalz • Karl-Heinz Steffens
CPO 777 513-2 • w. 2019, n. 2009 • CD, 55'18” ●●●●●○
Nagranie w wersji fizycznego dysku audio zostało nadesłane do autora bezpośrednio przez wydawcę, wytwórnię CPO. Jej polski dystrybutor, który nie nadesłał nigdy do Płytomaniaka żadnego albumu w celach promocyjnych, nie przyczynił się w żaden sposób ani do uzyskania materiału do recenzji, ani tym bardziej do publikacji tejże na stronie.
Komentarze
Prześlij komentarz