Arcydzieła fortepianowego repertuaru - gra Mariusz Ciołko.

 


Arcydzieła fortepianowe – krótki i zwięzły tytuł albumu wytwórni DUX celnie informuje potencjalnych odbiorców o jego zawartości, obiecując repertuar najwyższej wartości. Istotnie, zawiera znaczące pozycje repertuaru, sygnowane nazwiskami największych kompozytorów: Józefa Haydna, Ludwika van Beethovena oraz Franciszka Schuberta, których twórczość fortepianowa zajmowała znaczącą część dorobku. Nic dziwnego zatem, że oczekiwania na muzyczne doznania zostają postawione na samym początku, dowodząc celowości pomysłu na nagranie, podobnie jak ambicji wykonawcy, mierzącego się nie tylko z tytułowymi arcydziełami, ale także wieloma innymi, konkurencyjnymi nagraniami tychże, jakich na rynku nie brakuje. Odwagi nie brakuje zarówno wydawcy, by swój bogaty i imponujący katalog, wypełniony muzyką polską, poszerzał o żelazny zagraniczny repertuar, jak i artyście sięgającemu po Sonaty wielkich mistrzów. Efekt końcowy przybiera postać nagrania satysfakcjonującego pod każdym względem, utrzymanego na wysokim poziomie artystycznym i technicznym, a przy tym profesjonalnie i estetycznie wydanego, co dowodzi kompletności i jakości pracy wytwórni DUX.

Przyznam się, że do tej pory stosunkowo niewiele wiedziałem o pianiście, który nagrał dla warszawskiego wydawcy trzy pozycje, które znalazły się na prezentowanym krążku. Dobrą okazję dla słuchaczy będących w podobnej sytuacji, jest właśnie prezentowany album, na którym możemy podziwiać grę Mariusza Ciołko, absolwenta byłej Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w klasie prof. Bronisławy Kawalli, związanego z Białymstokiem i tamtejszą filą warszawskiej uczelni, a także z Akademią Muzyczną im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie. Bogate doświadczenia jako solista, kameralista, a także jako pedagog kształcący kolejne pokolenia adeptów gry na fortepianie są gwarancją doskonałego przygotowania i orientacji w repertuarze, który z jednej strony daje wykonawcy szerokie pole do popisu, z drugiej zaś stawiają mu wymagania wszelkiego rodzaju, przede wszystkim natury interpretacyjnej, a także, w przypadku ostatniej pozycji programu, również technicznej.

Przegląd programu krążka rozpoczynamy jedną z ponad 50 Sonat skomponowanych na instrument klawiszowy przez Józefa Haydna, zgromadzonych w XVI rozdziale jego bardzo bogatej twórczości przez Anthony'ego van Hobokena. Nie znamy precyzyjnej daty powstania, przypuszcza się, że było to między rokiem 1774 a 1776. Sonata E-dur wykazuje fakt pochodzenia z dość odległej epoki: złożona z trzech krótkich części, trwa około 10 minut, jej pierwsze ogniwo nie ma nawet wyraźnie określonego tempa, choć w tekście widzimy zapis Moderato (w nawiasie). Jest jednak utworem ciekawym i atrakcyjnym, zarówno dla wykonawców, jak i odbiorców, co potwierdza niniejsze nagranie. Mariusz Ciołko zdaje sobie sprawę z formalnych i stylistycznych odrębności kompozycji, dbając o precyzję w wydobywaniu dźwięku, logikę w prowadzeniu narracji czy dobór temp podkreślających właściwości trzech części. Na uwagę zasługuje ustęp środkowy, zadumane i liryczne Allegretto, jak również żywiołowe finałowe Presto, w którym można się doszukać echa ulubionych przez samego kompozytora inspiracji muzyką „alla hungarese”. Jest to kreacja utrzymana na wysokim poziomie, dowodząca ambicji wykonawcy w zakresie gry stylowej, pokazującej w pełni walory utworu. Fakt użycia współczesnego fortepianu może być dla purystów kontrowersyjny, ale ja osobiście nie wyrażam takich zarzutów, albowiem posługuje się nim artysta doskonale obeznany z możliwościami cenionego zarówno przez samych pianistów, jak i kompozytorów Bösendrofera. Słuchaczom zainteresowanym historycznymi praktykami wykonawczymi można polecić odpowiednie nagrania, jak np. japońskiej wirtuozki i specjalistki od osiemnastowiecznego repertuaru i instrumentów z epoki Riko Fukudy (Brilliant Classics).

Prawie pół wieku dzieli utwór Józefa Haydna od XXX Sonaty E-dur op. 109 Ludwika van Beethovena, ukończona około roku 1820 i należąca do tryptyku, stanowiącego ukoronowanie twórczości wielkiego kompozytora w tym gatunku. Utwór, ceniony przez wykonawców i publiczność, cechuje się nowatorstwem formalnym, swobodnym ukształtowaniem formy i bogactwem środków wyrazów oraz techniki, co sprawia, że zmierzyć się z nim mogą artyści dysponujący nie tylko techniką, ale przede wszystkim wyobraźnią i wrażliwością. Słychać je wyraźnie w interpretacji naszego pianisty. Mariusz Ciołko rozumie znaczenie eksperymentów formalnych stosowanych przez autora, co przybiera postać dwóch stosunkowo krótkich części pierwszych, gdzie kwestia logiki w prowadzeniu narracji jest zagadnieniem pierwszej wagi, podobnie jak w szerzej zakrojonym ogniwie trzecim, będącym cyklem wariacji. Tam gdzie trzeba, daje upust temperamentowi, imponując blaskiem i rytmicznym werwem, ale nie zapomina o wymaganej przez samego Ludwika van Beethovena śpiewności tonu, intymności wyrazu, a przede wszystkim umiejętnego poruszania się w skali makro i mikro nietypowej formy, w jakiej zawarta jest Sonata E-dur. Przykuwa uwagę odbiorcy prowadzoną narracją od początku aż do końca, jego kreacja jest łączy przeciwieństwa: swobodę i dyscyplinę, a całość jest spójna i przekonująca. Wybrane tempa, starannie zróżnicowane w obrębie poszczególnych ogniw, pomagają w percepcji i sprawiają, że kreacja tak wybitnej pozycji pianistycznego repertuaru, niewątpliwego arcydzieła w swoim gatunku, należy do naprawdę udanych.

Podobnie się rzecz ma z kolejnym ważnym utworem – przewyższającym poprzednie rozmiarami czasowymi oraz trudnościami technicznymi, jakimi najeżona jest partia solowa, co sprawiało problemy samemu autorowi, czyli Franciszkowi Schubertowi. Powstała w 1822 roku Fantazja C-dur op. 15 (D. 760) jest znaczącą pozycją pianistycznego repertuaru, czego dowodzi jej czteroczęściowa konstrukcja, przypominająca sonatę, ważna treść oraz rozmach i wirtuozeria. Mariusz Ciołko dba o staranny dobór temp, dzięki czemu muzyka nie traci na blasku i rozmachu, ale jednocześnie zachowuje czytelność partii obu rąk i wielości myśli muzycznych, z których tą najważniejszą jest oczywiście motyw pieśni Wędrowiec, przewijający się przez całe dzieło. Gra artysty imponuje kulturą i elegancją, dojrzałością w rozumieniu formy i kształtowaniu wyrazistej ekspresji, co w kompozycji o takiej randze jest rzeczą o fundamentalnym znaczeniu. Słychać u niego dramatyzm i blask, ale nigdy nie jest to celem samym w sobie, lecz służy podkreśleniu bogactwa treściowego i środków technicznych zastosowanych przez kompozytora. Słuchałem niniejszej interpretacji z satysfakcją i poczuciem dobrze spędzonego czasu – niebanalna i przemawiająca do wyobraźni wizja jednego z najwybitniejszych pozycji w bogatej fortepianowej twórczości Franciszka Schuberta okazała się w pełni przekonująca, dojrzała i kompletna. Da się to zresztą powiedzieć o całości programu albumu wytwórni DUX.

Jego zaletą jest staranna realizacja techniczna i bardzo dobry dźwięk, który potęguje atrakcyjność nagrania i podkreśla zalety gry pianisty od początku do końca. Warstwa edytorska jest skromna, lecz treściwa z ciekawym i przystępnym komentarzem w książeczce. Ogólnie rzecz biorąc, mamy do czynienia z przedsięwzięciem udanym pod względem artystycznym, technicznym i wydawniczym, lecz jednej ważnej rzeczy jego pomysłodawcom nie mogę wybaczyć – dlaczego na płycie, której zawartość tworzą dzieła kompozytorów działających w Wiedniu, nie znalazł się żaden, nawet ani jeden utwór Wolfganga Amadeusza Mozarta?


Płytomaniak


Piano Masterworks

Józef Haydn – Sonata E-dur Hob. XVI: 31 Ludwig van Beethoven – Sonata nr 30 E-dur op. 109 Franz Schubert – Fantazja C-dur op. 15 (D. 760), „Wędrowiec”

Mariusz Ciołko, fortepian

DUX 1986 w. 2025, n. 2023/2025 CD, 51'20” ●●●●●○

Nagranie w wersji fizycznego dysku audio zostało nadesłane do autora przez wytwórnię DUX.

Komentarze