Arcydzieła rosyjskiej symfoniki - "na żywo" z Londynu (3).

 


Kolejne, trzecie już z kolei nagranie muzyki rosyjskiej, innej niż zrealizowany w całości cykl Symfonii Dymitra Szostakowicza, z udziałem Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej pod batutą jej głównego dyrygenta gościnnego, Gianandrei Nosedy, wydaje się być najbardziej przekonujące ze wszystkich dotychczas opublikowanych. W kontekście układu programu nawiązuje do poprzednich: wielkie dzieło (Piotra Czajkowskiego) uzupełnione było o kompozycję innego autora. Nie zawsze kończyło się to nagraniem w pełni przekonującym pod względem interpretacji oraz jakości technicznej, czemu dałem i ja wyraz w postaci wątpliwości w przypadku koncertowych rejestracji IV lub V Symfonii. Mimo moich wysiłków, by w ich wykonaniach znaleźć jak najwięcej dobrych stron, nie mogę niestety z pełną świadomością powiedzieć, że należą do moich ulubionych interpretacji repertuaru znanego z dziesiątej, jeśli nie setek konkurencyjnych wersji. W przypadku najnowszego albumu sytuacja ulega zmianie: tegoroczna nowość zaciekawiła mnie na tyle, że postanowiłem podzielić się swoimi wrażeniami o dysku LSO Live, zawierającego dwie wybitne pozycje rosyjskiego repertuaru : VI Symfonię h-moll Piotra Czajkowskiego oraz wstęp do 1. aktu opery Chowańszczyzna Modesta Musorgskiego, znany także jako Świt nad rzeką Moskwą.

Mamy jak zwykle do czynienia z zapisami koncertów na żywo, mającymi miejsce odpowiednio w grudniu 2023 oraz lutego 2020 roku. Sam dysk zawiera tylko dwie pozycje, co nie każdemu może się spodobać, ponieważ zostaje aż pół godziny do wykorzystania, co, przyznajmy, mogłoby nastąpić i przynieść kolejne pozycje wybitnego rosyjskiego repertuaru, ale tym razem nie skorzystano z tej możliwości, co nie oznacza, że to co mamy, jest gorszej jakości, wręcz przeciwnie. Gianandrea Noseda i Londyńska Orkiestra Symfoniczna są tutaj w najlepszej formie, co w przypadku tak trudnego i ważnego utworu, jakim jest VI Symfonia Piotra Czajkowskiego, przynosi kreację dramatyczną, poruszającą i żywo przemawiającą do emocji odbiorcy. Jest bardzo starannie zrealizowana pod względem wierności zapisom partytury, co wystawia jak najlepsze świadectwo umiejętnościom analitycznym kapelmistrza i jego artystycznej uczciwości. Dominują szybkie lub bardzo szybkie tempa, całość zamyka się w zaledwie 44 minutach, co mi osobiście może mniej przypada do gustu, jako że cenię interpretacje bardziej zróżnicowane pod względem agogicznym, ale nie mogę powiedzieć, że takie podejście do materii w jakiś stopniu naruszyło integralność przekazu i formę dzieła. Szczególnie uderza to w szeroko zakrojonej i niezwykle wzburzonej części pierwszej, w której kluczowy dla dramaturgii i architektury epizod środkowy, burzliwe, dramatyczne przetworzenie, został zagrany z wyjątkową pasją i autentycznością, przypominającą najwybitniejsze nagrania Szóstej z przeszłości. Drugie ogniwo przyniosło potrzebny oddech i ujawniło liryczną stronę zarówno dzieła, jak i jej głębokie zrozumienie ze strony wykonawców. Efektowny ustęp trzeci pomimo zbyt szybkiego jak na mój gust pulsu, oddał sprawiedliwość mistrzostwu grających i ich temperamentowi bez szkody dla odbioru jako muzyki efektownej, acz powierzchownej. Wręcz przeciwnie, jest misternie skonstruowana i porywająco wykonana, w czym główną rolę odgrywa wyrazistość rytmu i precyzja gry. Fenomenalne! W słynnym finale dyrygent zwolnił, ogarniając wstrząsające Adagio lamentoso w całkiem sensownych i pasujących do ogólnej wizji 10 minutach i 2o sekundach. Przepięknie pod względem wykończenia frazy i bogactwa brzmienia zabrzmiał drugi temat, wprowadzony przez smyczki – już dawno ten skądinąd ważny moment w przebiegu utworu nie przykuł mojej uwagi równie mocno, jak w niniejszym nagraniu. Słuchałem go z narastającym zachwytem i przejęciem, śledząc uważnie tok rozwoju i skrupulatnie przestrzegane przez włoskiego maestro zmiany tempa, wymagane w partyturze przez Piotra Czajkowskiego. Na pochwały zasługuje cały zespół,w tym sekcja drewna, odpowiedzialna za imponujące kulminacje blacha, a także wprowadzona tutaj perkusja w postaci talerzy, wielkiego bębna oraz głucho i ciemno brzmiącego tam-tamu – instrumentu, który odzywa się wprawdzie tylko w finale, ale jego udział jest symboliczny i niezwykle ważny dla zrozumienia treści dzieła, prawykonanego przecież na kilkanaście dni przed tajemniczą śmiercią kompozytora. Ogólnie rzecz biorąc, jest to jedna z najbardziej wciągających interpretacji Patetycznej, odznaczająca się wielką siłą wyrazu, błyskotliwością i żywym dramatycznym nerwem, które sprawiają, że nie tylko nie sposób się nudzić podczas jej słuchania, ale co więcej, jest to doznanie wprost wyjątkowe za sprawą wybitnego aktu dyrygenckiego oraz znakomicie grającej orkiestry.

Materiał uzupełnia niedługi, bo trwający niewiele ponad pięć minut Świt nad rzeką Moskwą Modesta Musorgskiego, czyli wstęp do 1. aktu opery Chowańszczyzna. Można dyskutować, czy jest to najlepszy wybór po wybrzmieniu niezwykle dramatycznej i poruszającej do głębi Szóstej, ale nie sposób nie docenić prawdziwego piękna tej niedługiej, ale barwnej i bardzo nastrojowej dźwiękowej ilustracji budzącego się dnia, przygotowanej przez arcymistrza w odmalowywaniu tego rodzaju scen, czyli Mikołaja Rimskiego-Korsakowa. Trzeba się przyzwyczaić do stonowanej dynamiki i głębokiego liryzmu, zwrócić uwagę na instrumenty dęte drewniane, zwłaszcza obój, grające z uczuciem i piękną frazą, i rozkoszować się prawdziwie rosyjskim, poruszającym zupełnie inne emocjonalne warstwy wrażliwości słuchacza charakterem kompozycji. Przekonującej pod względem samej interpretacji, a także, podobnie jak Symfonia, również w kontekście satysfakcjonującej jakości dźwięku nagrania, co prawda dość mało przestrzennego, ale bardzo wyraźnego i idealnie zbalansowanego, co nie zawsze się udaje w przypadku rejestracji występów zespołu mających miejsce w londyńskiej Barbican Hall. Tutaj mamy naprawdę efektowne połączenie wybitnej kreacji artystycznej i realizacji technicznej na odpowiednio wysokim poziomie.

Poprzednie albumu z tej rozrastającej się powoli serii miały swoje zalety i, niestety, wady, lecz niniejszy album naprawdę intryguje i satysfakcjonuje pod w zakresie doboru repertuaru, niebanalnej interpretacji oraz dźwięku dobrej jakości. Potwierdzam to na własnym przykładzie miłośnika wielkiej symfoniki oraz bliskiej mojemu sercu muzyki rosyjskiej.


Płytomaniak


Piotr Czajkowski – Symfonia nr 6 h-moll op. 74 „Patetyczna” Modest Musorgski – Wstęp do 1. aktu opery Chowańszczyzna

London Symphony Orchestra • Gianandrea Noseda, dyrygent

LSO Live LSO0895 • w. 2026, n. 2020/2023 • SACD, 49'30” ●●●●●○

Nagranie w wersji fizycznego dysku audio zostało nadesłane do autora bezpośrednio przez wydawcę, wytwórnię LSO Live. Jej polski przedstawiciel nie przyczynił się w żadnym stopniu ani do uzyskania materiału do recenzji, ani do publikacji tejże na stronie.

Komentarze