Polska symfonika w naprawdę dobrym wydaniu - na płycie NIFC.

 


Dawno nie było na blogu nagrań muzyki polskiej, więc z tym większą przyjemnością sięgam po kolejny cenny dźwiękowy dokument wydany przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, organizatora nie tylko słynnego konkursu pianistycznego, ale także Chopina i jego Europy – festiwalu przyciągającego publiczność i wyśmienite grono wykonawców z kraju i zagranicy. Właśnie z owego wydarzenia pochodzą często nagrania publikowane w tzw. czerwonej serii, o czym czytelnicy tego bloga mieli już okazję się przekonać co najmniej kilka razy. Sam zamysł uznaję za wartościowy i potrzebny, jako że mamy tu często do czynienia z występami uznanych i renomowanych artystów, sięgających nie tylko po mało znany, lecz zdecydowanie atrakcyjny repertuar, lecz także po doskonałe znane kompozycje. Album, który pozwalam sobie przy tej okazji zaprezentować, tworzy program w udany i przekonujący sposób, zaś dodatkowo łączy młody wiek i energię członków orkiestry z wieloletnim doświadczeniem i autorytetem prowadzącego całość dyrygenta. Mamy zatem bardzo obiecujący punkt wyjścia, który w efekcie przynosi produkcję płytową atrakcyjną dla szerokiej rzeszy melomanów – miłośników symfoniki w naprawdę dobrym wydaniu.

Przenieśmy się zatem do Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej, gdzie 13. sierpnia 2017 roku Andrzej Borejko poprowadził I, Culture Orchestra. Przyznam się, że ilekroć muszę pisać o tej założonej kilkanaście lat temu przez Instytut Adama Mickiewicza formacji grupującej młodych instrumentalistów z Polski oraz krajów tzw. Partnerstwa Wschodniego, nie mogę przejść do porządku dziennego nad nazwą, która jest obrazą dla inteligencji nie tylko piszącego, ale i czytającego te słowa. Jestem pod wrażeniem głębi inspiracji i wspaniałego pomysłu osoby, która nie widziała nic złego w nazywaniu poważnego zespołu muzycznego w sposób narażający go na pośmiewisko. Coś obrzydliwego z estetycznego, językowego i praktycznego punktu widzenia! Jak to w naszym pięknym kraju bywa, formacja nosząca tak dumny tytuł ma się na tyle dobrze, że jej istnienie gwarantuje dofinansowanie z budżetu polskiego państwa, zaś odpowiedzialni za tak żenujące nazwanie orkiestry nie tylko nie ponieśli za to konsekwencji, ale wręcz przeciwnie, ich kariera doznała znaczącego przyśpieszenia.

Prezentowany album nie zawiera całego programu, który zabrzmiał podczas festiwalowego wieczoru, nie zawiera na przykład Koncertu skrzypcowego Ludwika van Beethovena, wykonanego przez niemieckiego wirtuoza, Benjamina Schmida, a także zupełnie u nas nieznanego Uśmiechu Maud Lewis, autorstwa Rosjanina Mikołaja Korndorfa (1947-2001). Znalazło się za to miejsce dla całej reszty, wypełnionej dziełami polskich kompozytorów, co jest najważniejszą zaletą omawianego wydawnictwa. Już sam jego początek przynosi prawdziwą repertuarową niespodziankę, a mianowicie światową premierę fonograficzną 3 Tańców polskich Juliusza Zarębskiego, napisanych w oryginale na fortepian na cztery ręce, a następnie zinstrumentowanych na orkiestrę przez nie byle kogo, bo samego Franciszka Liszta, mentora i nauczyciela naszego rodaka, którego obiecujący talent nie zdołał się w pełni rozwinąć, zmarł bowiem jako młody człowiek w wieku 31 lat. Pochodzące z roku 1881 opracowanie, ostatnie, jakie poczynił na duży zespół instrumentalny autor Rapsodii węgierskich, jest pozycją ciekawą i atrakcyjną dla odbiorcy nie tylko za sprawą swojej nowości, ale przede wszystkim charakterystycznego, narodowego charakteru: słowiańskiego liryzmu przyprawionego o rytmiczną żywiołowość w polskim i galicyjskim stylu. Bardzo chwalę pomysłodawców tej części programu za wzbogacenie repertuaru o kolejną interesującą i przystępną pozycję. Czy nasze orkiestry oraz mistrzowie batuty skorzystają z tej możliwości? Śmiem wątpić!

Głównym dziełem programu niedzielnego koncertu okazało się arcydzieło nie tylko naszej, ale i światowej literatury muzycznej – Koncert na orkiestrę Witolda Lutosławskiego, prawdziwe kompendium wiedzy i umiejętności dla młodych muzyków orkiestrowych, to wspaniała szkoła, utwór,w którym prawie każdy muzyk może się pokazać” - jak stwierdził w jednym z wywiadów sam Andrzej Borejko. Artysta doskonale zaznajomiony ze współczesnym i dwudziestowiecznym repertuarem, poprowadził kompozycję po mistrzowsku, dbając nie tylko o zbudowanie formy i architekturę każdej z trzech misternie zaprojektowanych części, ale i o żywość oraz logikę narracji, a przede wszystkim – ekspresję i wyrazistość przekazu. Członkowie zespolu odpowiedzieli pasją i zaangażowaniem, które wywarły na mnie jak najlepsze wrażenie. Słychać, że połączenie młodzieńczego entuzjazmu i energii z artystyczną dojrzałością i mistrzostwem dyrygenckim może przynieść wspaniałe rezultaty. Istotnie, Koncertu Witolda Lutosławskiego słuchałem z przyjemnością, podekscytowaniem i poczuciem obcowania z wykonaniem wybitnym i naprawdę porywającym. Bardzo dobrze dobrane tempa, pokazanie potencjału muzyków ze wszystkich grup sekcji, wyśmienicie zrealizowane kulminacje wywołały owację warszawskiej publiczności. Spotęgowało je brawurowe i olśniewające wykonanie najsłynniejszego chyba fragmentu Halki Stanisława Moniuszki, utworu nadającego się idealnie na bis nie tylko dla polskich orkiestr – Mazura z 1. aktu. Prawdziwie ogniste wykonanie, z wyraźnym rytmem na trzy i energią emanującą ze strony młodej orkiestry i dyrygenta, które oszołomiło słuchaczy. Tak samo porywa podczas słuchania prezentowanego krążka audio i jest efektownym podsumowaniem całego programu.

Choć „czerwona seria” nie zawsze zawiera nagrania równie udane zarówno pod względem artystycznym, jak i technicznym, to nie da się tego powiedzieć o niniejszym, które naprawdę może się podobać ze względu na ciekawy i atrakcyjny repertuar w bardzo dobrym wykonaniu. Osobiście, życzyłbym sobie jeszcze więcej płyt z udziałem Andrzeja Borejki, którego wizja symfonicznego repertuaru jest w pełni przekonująca i utrzymana jest na najwyższym poziomie w zakresie interpretacji. Również fakt niezbyt sprzyjających warunków akustycznych w Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej, gdzie odbył się występ, nie stanowi tym razem dla mnie większego problemu, ponieważ pozytywnych stron całego przedsięwzięcia jest na tyle dużo, że płytę NIFC mogę z przekonaniem polecić jako zdecydowanie udaną i wartą zainteresowania melomanów.


Płytomaniak


Juliusz Zarębski/Franciszek Liszt – 3 Tańce polskie (wersja na orkiestrę) Witold Lutosławski – Koncert na orkiestrę • Stanisław Moniuszko – Mazur z opery Halka

I, Culture Orchestra • Andrzej Borejko, dyrygent

NIFCCD 055 • w. 2018, n. 2017 • CD, 51'15” ●●●●●○

Autor dziękuje Narodowemu Instytutowi Fryderyka Chopina za nadesłanie niniejszego albumu do recenzji.

Komentarze