Barokowa kameralistyka w najlepszym wydaniu - na płycie wytwórni CPO.
Płytomaniak żegna się z mijającym rokiem kilkoma nagraniami z muzyką dawną, spośród których zwłaszcza niniejsze zasługuje na nieco więcej uwagi. Ukazuje się równo ćwierć wieku po swojej rynkowej premierze, wytrzymując znakomicie próbę czasu, co jest zasługą doboru interesującego repertuaru, jak również bardzo kompetentnego i utrzymanego na wysokim poziomie wykonania, gwarantowanego przez muzyków specjalizujących się w barokowym repertuarze i odpowiednich praktykach interpretacji.. Zawiera co prawda względnie niewielką ilość pozycji, ale i tak trwająca niewiele ponad 50 minut dawka muzyki jest na tyle ciekawa i przekonująca, że czas jej poświęcony nie jest w żadnym razie stracony. Tutaj pojawia się kolejny powód, dlaczego postanowiłem zająć się tym nagraniem, a mianowicie Alessandro Scarlatti, którego 300. rocznica śmierci przypada właśnie (jeszcze) w tym roku. Kilka miesięcy temu zajmowałem się omówieniem jednego z repertuarowych rarytasów – Męczeństwa św. Teodozji, nagranego po raz pierwszy na płyty, przypominając przy tej okazji ważny rozdział w bogatym dorobku włoskiego mistrza opery seria. Poświęcał on jednak także całkiem sporo uwagi muzyce instrumentalnej, przeżywającej w jego epoce prawdziwy rozkwit, w której główną rolę odgrywały oczywiście skrzypce. Kompozytor lubił również flet, również dzięki osobistemu spotkaniu z jego wybitnym wirtuozem, Johannem Joachimem Quantzem i to w ostatnim roku życia, ale utwory z udziałem tego instrumentu Alessandro Scarlatti pisał prawdopodobnie już wcześniej, o czym świadczy zbiór 32 Sonat (Koncertów) na flet, smyczki oraz basso continuo, zachowanych w Bibliotece Konserwatorium w Neapolu, zawierających także dzieła innych, współczesnych mu autorów. Z tej właśnie kolekcji pochodzi 7 kompozycji, zarejestrowanych dla wytwórni CPO w roku 1998 przez formację Camerata Köln.
Na krążku nie zamieszczono ich wg porządku numerycznego, co nie jest specjalnym problemem, ale dla porządku dodam, że nagrane Sonaty noszą odpowiednio oznaczenia 7, 9, 12, 21-24. Przeznaczone na flet prosty i w jednym przypadku (XXII Sonata A-dur) flet poprzeczny, dwoje skrzypiec, wiolonczelę oraz grupę basu złożonego z pozytywu, organów oraz klawesynu, są dziełami niedługimi, trwającymi od 6 do 9 minut i składającymi się z czterech lub pięciu części o typowym naprzemiennym układzie wolna-szybka, przy czym ogniwa skrajne w większości należą do tej drugiej grupy. Wykonuje je grono niemieckich kameralistów, teoretyków i praktyków gry na instrumentach z epoki, co gwarantuje wykonanie stylowe i na wysokim poziomie artystycznym. I tak jest w istocie: słuchanie poszczególnych Sonat z pewnością może usatysfakcjonować miłośników muzyki dawnej oraz kameralnej jednocześnie, zważywszy na fakt, że obsada ograniczona jest do siedmiorga instrumentalistów. Poruszają się znakomicie w tym repertuarze, dbając o dobrze dobrane tempa i odpowiednie kontrasty między nimi, co nadaje dziełom logikę i spójność. Imponują kulturą gry, łagodnym, zróżnicowanym pod względem artykulacji i czytelnym brzmieniem, którego zalety można podziwiać dzięki bardzo dobrej jakości dźwięku, również w grupie basso continuo. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Michael Schneider, wybitny wirtuoz fletu prostego – artysta, który w swoim czasie nagrywał sporo dla wytwórni CPO, penetrując repertuar baroku z udziałem swojego instrumentu, o czym świadczy wydana w roku 2017 sześciopłytowa kompilacja z utworami kompozytorów włoskich, niemieckich oraz angielskich (jej czwartą część stanowi niniejsze nagranie, obecnie już chyba niedostępne jako samodzielna pozycja). Wyrazisty z jednej strony, i subtelny z drugiej dźwięk flecisty idalnie wkomponowuje się w partie pozostałych instrumentów w sposób, który wystawia jak najlepsze świadectwo zarówno temu artyście, jak i pozostałym muzykom. Ich wspólna kreacja, wykazująca zarówno temperament i rys wirtuozowski, jak również wrażliwość czy należyte skupienie, mimo ogólnie dość jednostajnego charakteru poszczególnych Sonat, jest jednak pozbawiona najmniejszych choćby śladów rutyny, w zasadzie w każdej z ich ogniw można usłyszeć coś intrygującego, co zapada w pamięć podczas słuchania, a zarazem oddaje sprawiedliwość kompozytorowi jako mistrza muzyki instrumentalnej. Już samo to wystarczy za rekomendację, zwłaszcza tym melomanom, dla których Alessandro Scarlatti (1660-1725) jest postacią nadal niezbyt znaną.
W przypadku prezentowanego nagrania mamy do czynienia z piękną, nastrojową muzyką kameralną epoki baroku w najlepszym wydaniu, starannie przygotowaną i znakomicie wykonaną przez wybitnych muzyków,a przy tym – niemalże idealnie zarejestrowaną pod względem technicznym. To sprawia, że przypomnienie płyty wytwórni CPO było dla mnie prawdziwą przyjemnością, odczuwaną za każdym razem podczas jej słuchania. Nie tylko podczas długich wieczorów tegorocznego Bożego Narodzenia.
Płytomaniak
Alessandro Scarlatti
Sette Sonate (Concerti) per Flauto, Violini e Basso
Camerata Köln
CPO 999 619-2 • w. 2000, n. 1998 • CD, 53'04” ●●●●●○
Komentarze
Prześlij komentarz