Muzyczne spotkanie dwóch przyjaciół - na płycie wytwórni Supraphon.

 


Wytwórnia Supraphon przyzwyczaiła mnie zarówno do wysokiego poziomu swoich nagrań, jak i obfitości niespodzianek, jakie się na nich z reguły znajdują i to samo mogę stwierdzić przy rekomendacji niniejszego albumu. Nadal w centrum zainteresowania wydawcy oraz współpracujących z nim artystów jest muzyka czeska, choć nazwiska autorów dzieł zamieszczonych na krążku wydawałyby się sugerować coś innego. Uważne zapoznanie się z koncepcją całości i wartościowym, wyczerpującym oraz bogatym w informacje komentarzu w książeczce potwierdzi jednak wysuniętą tezę. Istotnie, twórczość naszych sąsiadów i obecność ich muzyków w najważniejszych centrach muzycznych Europy w dawniejszych wiekach były czymś oczywistym, co potwierdzają związki między kompozytorami urodzonymi w tym samym roku, uzyskujących wykształcenie w tym samym miejscu, odgrywającymi ważną rolę w znaczących ośrodkach kulturalnych swojej epoki, związanych na dodatek więzami osobistej znajomości, a nawet bliskiej przyjaźni, tworzących w podobnych gatunkach w podobnym czasie. przechodzących niełatwe etapy życia, co nadawałoby się wręcz na ekscytujący film biograficzny. Tak przedstawia się w skrócie wyjaśnienie idei albumu, którego „bohaterami”, jeśli mogę użyć takiego określenia, są Antonín Rejcha (1770-1836) oraz Ludwig van Beethoven (1770-1827).

Powraca na nim w bardzo dobrej formie pianista Jan Bartoš, uczeń dwóch wielkich artystów, Ivana Moravca oraz Alfreda Brendla, wsławionych swoimi wielkimi kreacjami repertuaru przełomu XVIII i XIX wieku. Towarzyszy mu za pulpitem dyrygenckim artysta, o którym jest coraz głośniej w muzycznym świecie, ale nie jest to tym razem Jakub Hrůša, o którym też niedługo przeczytamy na stronie, lecz Petr Popelka, kapelmistrz  stojący na czele dwóch znakomitych zespołów, uczestniczących zresztą w prezentowanym nagraniu: Orkiestry Symfonicznej Radia Czeskiego w Pradze oraz Wiedeńskich Symfoników. Zawarto tu studyjną rejestrację utworu Rejchy, a także zapis wykonania na żywo, aczkolwiek pozbawionego oznak udziału publiczności Cesarskiego, co miało miejsce podczas ubiegłorocznej edycji festiwalu „Praska Wiosna”.

Album zawiera światową premierę fonograficzną Koncertu fortepianowego Es-dur, Antonína Rejchy, powstałego w Wiedniu w roku 1804. Sam utwór jest stosunkowo skromnych rozmiarów, składa się z trzech typowych części o układzie szybka-wolna-szybka, trwających łącznie 23 minuty. Dopiero w naszych czasach doczekał się kompletnego wydania, albowiem przez długi czas istniał w postaci partii solowej oraz orkiestry sporządzonych przez kopistę, przy czym w tej pierwszej brakowało 44 ostatnich taktów. W roku 2018 odnaleziono w zbiorach Francuskiej Biblioteki Narodowej 3 zaginione strony, dzięki czemu niestrudzony badacz dorobku Antonína Rejchy, Michael Bulley, mógł opublikować całość dwa lata później. Prezentowane nagranie opiera się na tej edycji i można przy tej okazji po raz kolejny podziwiać pomysłowość i ambicję czeskich muzyków, zawsze chętnych do przypominania światu dorobku swoich kompozytorów, a przypomnijmy, jest to rodowity prażanin. Jan Bartoš i Orkiestra Symfoniczna Radia Praskiego, aczkolwiek w dość niewielkiej obsadzie, bardzo poważnie potraktowali swoje zadanie: słychać, że włożyli sporo pracy w przygotowanie materiału i jego wycyzelowanie – z bardzo dobrym skutkiem. Narracja jest poprowadzona żywo, logicznie, z wigorem, dialogi między fortepianem a zespołem są czytelne i zrozumiałę, nad całością wykonania unosi się element elegancji, humoru i lekkości. Dzięki temu kompozycję Rejchy można już pokazywać światu, a znając determinację Czechów należy się spodziewać, że zabiorą się za jego promocję na koncertach w kraju i za granicą. Koncert fortepianowy Es-dur jest dziełem interesującym i naprawdę przyjemnym w odbiorze, co nie dziwi w kontekście czasu swojego powstania, czyli wiedeńskiego klasycyzmu w swojej dojrzałej fazie, zaś intensywne przestudiowanie jego nutowej materii pozwoli odkryć wiele ciekawostek i pomysłów, których w muzyce Antonína Rejchy nie brakuje. Ukazanie się nagrania jest kolejnym etapem odkrywania i przywracania do życia twórczości czeskiego mistrza, poważanego w swojej epoce jako profesora harmonii i kontrapunktu, a także autora wielu dzieł teoretycznych, ale jako kompozytora wręcz z reguły pomijanego przez dotychczasową praktykę koncertową i fonograficzną.

Nie można tego powiedzieć o powstałym pięć lat później w bardzo trudnym czasie oblężenia Wiednia przez wojska napoleońskie V Koncercie fortepianowym Es-dur op. 73 Ludwiga van Beethovena, należącym do żelaznego pianistycznego repertuaru. Z utworem Rejchy łączy go tonacja, ale różni wszystko: fenomenalne wykorzystanie możliwości instrumentu, wirtuozeria i rozmach, potęga brzmienia fortepianu i orkiestry, monumentalne rozmiary, wyrazista rytmika i militarny charakter. Jest wyzwaniem technicznym i interpretacyjnym dla kolejnych pokoleń artystów, znanym z wielu nagrań na płytach. Sądzę, że niniejsza całkowicie wytrzymuje liczną fonograficzną konkurencję. Pianiście i jego natchnionej, porywającej grze, towarzyszą tym razem Wiedeńscy Symfonicy, dla których muzyka wielkiego klasyka nie ma żadnych tajemnic (słynne nagranie wytwórni Deutsche Grammophon - Arturo Benedetti Michelangeli przy fortepianie i Carlo Maria Giulni za pulpitem dyrygenckim). W połączeniu z pasją dyrygenta, potrafiącego nadać każdej nucie i frazie odpowiedni wymiar, a także zadbać o precyzję i dyscyplinę gry, czyni z prezentowanej interpretacji rzecz nie tylko godną uwagi miłośników pianistyki, ale i wszystkich słuchaczy spragnionych wykonań naprawdę wybitnych i poruszających. Wspaniałe połączenie wirtuozerii solisty oraz symfonicznego rozmachu, żywe tempa, błyskotliwość części skrajnych, a także przepiękne, wzruszająca wolne ogniwo (Adagio un poco moto), które sprawia, że wręcz zatrzymuje się czas, wywierają jak najlepsze wrażenie i nadają nagraniu rys autentyczności. Ma charakter, ogromną siłę oddziaływania i piękno. Słuchałem go z prawdziwą przyjemnością i przejęciem.

Połączenie artystycznych sił w osobach solisty, dyrygenta oraz obu orkiestr, dysponujących ogromnym potencjałem i znajomością swojej sztuki, przyniosło fascynujący i bardzo atrakcyjny rezultat, będący gratką dla wielbicieli pianistyki w najlepszym wydaniu. Mowa jest tutaj o kreacji wybitnej: przemyślanej, przekonującej, żywo przemawiającej do emocji odbiorcy, utrzymanej na najwyższym artystycznym i technicznym poziomie, a także cechującej się bardzo dobrą jakością dźwięku. Nie można sobie wyobrazić lepszego symbolicznego ponownego spotkania obu przyjaciół i ich utworów po ponad dwustu latach na jednej płycie.


Płytomaniak


Antonín Rejcha – Koncert fortepianowy Es-dur • Ludwig van Beethoven – Koncert fortepianowy nr 5 Es-dur op. 73, „Cesarski”

Jan Bartoš, fortepian • Symfonický orchestr Českého rozhlasu; Wiener Symphoniker • Petr Popelka, dyrygent

Supraphon SU 4359-2 • w. 2025, n. 2025 • CD, 60'35” ●●●●●●

Nagranie w wersji fizycznego dysku audio zostało nadesłane do autora bezpośrednio przez wydawcę, wytwórnię Supraphon. Jej polski przedstawiciel, który nigdy nie wysłał do Płytomaniaka żadnego albumu ze swojej dystrybucji w celach promocyjnych, nie przyczynił się w żaden sposób ani do uzyskania materiału do recenzji, ani do publikacji tejże na stronie.

Komentarze