Kameralistyka na najwyższym poziomie - dwa arcydzieła Roberta Schumanna.

 


Zaniedbałem ostatnio miłą mojemu sercu kameralistykę, więc pora to nadrobić i wrócić do nagrania z przeszłości, które nadal wywiera na mnie spore wrażenie za sprawą wybitnego repertuaru i takiegoż wykonania. W dodatku z pewnym poczuciem wstydu uświadomiłem sobie, jak rzadko słucham muzyki Roberta Schumanna, choć nie mam ku temu jakiś szczególnych powodów, ponieważ lubię i cenię jego twórczość, a tymczasem okazuje się, że już od dawna nie sięgałem po muzykę wielkiego romantyka. Nagranie, które mam niewątpliwą przyjemność zaprezentować, nie jest nowe, ale to nie szkodzi, w niczym nie umniejsza to jego wartości, gwarantowanej doborem programu oraz udziałem znakomitych wykonawców: amerykańskiego pianisty Petera Ohra oraz Kwartetu Auryn, założonego w 1981 roku w Kolonii i wsławionego aktywną działalnością koncertową oraz bogatą dyskografią w barwach wytwórni Tacet – to właśnie 25. wolumin serii poświęcony formacji jest tematem mojej recenzji. Niestety, od jakiegoś czasu melomani i sympatycy niemieckiej wytwórni nie mogą się już cieszyć nowymi nagraniami, ponieważ po 40 latach działalność Kwartetu Auryn dobiegła końca. Pozostały na szczęście rejestracje płytowe, z których jedno pozwalam sobie przypomnieć, ku radości swojej i mam nadzieję, potencjalnych słuchaczy czy nabywców omawianego krążka, ponieważ z upływem lat w niczym nie stracił na jakości i atrakcyjności. Co ważne, jest cały czas obecny w katalogu i na stronie internetowej wytworni, więc zainteresowani mają możliwość jego nabycia z pożytkiem dla siebie i wydawcy.

Album zawiera tylko dwie pozycje, ale za to wysuwające się na szczyt osiągnięć twórczych Roberta Schumanna w dziedzinie muzyki kameralnej. Fakt zestawienia ich na jednym krążku jest zdecydowanie udany, otrzymujemy bowiem prawię godzinę tego, co w dorobku autora Scen dziecięcych najlepsze, a jednocześnie najpiękniejsze. Mógłbym to śmiało odnieść do jednej z moich ulubionych kompozycji: Kwintetu fortepianowego Es-dur op. 44, którego słuchanie za każdym razem jest dla mnie powodem wielkiego wzruszenia. Jego wykonanie jest znakomite. Już pierwsze energiczne akordy otwierającego całość Allegro brilliante zwiastują muzyczne doznania najwyższej próby: bardzo dobry dobór tempa, wspaniałą pracę zespołową, perfekcyjnie poprowadzoną narrację, niezwykle kunsztowną realizację zapisu nutowego pod względem respektowania powtórzeń czy wydobywania dźwięku na różne sposoby. Pozytywne wrażenia potwierdzają się z przebiegiem utworu. Przejmująca część powolna znacząco wzbogaca i pogłębia stronę wyrazową całego utworu. Intryguje konstrukcja formalna tego ogniwa, w której odcinki skrajne mają charakter żałobnego marsza, zaś środkowa (Agitato) wprowadza przyśpieszenie tempa i wzbogacenie narracji o dość zaskakujący element, co wykonawcy oddają z pełną maestrią i konsekwencją. Na brak emocji nie można narzekać również w trzecim w kolejności Scherzu, utrzymanym w dość zawrotnym tempie (Molto vivace), wypełnionym błyskotliwymi dialogami między fortepianem i instrumentami smyczkowymi. Finałowe Vivace przykuwa uwagę wyrazistością rytmiki i melodyki głównego tematu, przekształcanego kunsztownie w dalszym przebiegu, co dzięki muzykalności i pasji wykonawców przybiera postać imponującego zwieńczenia całego utworu, jednego z najpiękniejszych i najcenniejszych w romantycznym repertuarze.

Podobnymi zaletami cechuje się także kreacja Kwartetu fortepianowego Es-dur op. 44, zaprojektowanego jednakże przez samego Roberta Schumanna trochę inaczej. Otwiera go bowiem niedługi, powolny, nastrojowy wstęp (Sostenuto assai), w którym wyłaniają się tajemniczo dźwięki poszczególnych instrumentów, by po chwili przejść w szerzej zakrojoną część (Allegro non troppo), o charakterze typowego allegra sonatowego. Dzieje się w nim wiele ciekawego, narracja jest wciągająca i nie pozostawia odbiorcy obojętnym, jako że można tu podziwiać wzorową pracę tematyczną i wspaniałą konstrukcję formalną, zaś w warstwie czysto muzycznej – pełnię romantycznej ekspresji oraz imponującą współpracę między pianistą a członkami kwartetu. Podobnie rzecz się ma w dynamicznym Scherzu (Allegro vivace), które jako żywo budzi skojarzenia z „chochlikowymi” kompozycjami podobnego rodzaju innego mistrza romantycznej kameralistyki – Feliksa Mendelssohna-Bartholdy'ego. Wyjątkowym pięknem i uczuciowością odznacza się natchnione Andante cantabile – nic dziwnego, że główny temat wprowadzony jest przez wiolonczelę, idealnie odnajdującą się w prezentowaniu śpiewnych i romantycznych w wyrazie melodii. Ten fragment naprawdę wzrusza i zapada głęboko w pamięć. Efektowny koniec całości stanowi Vivace z krótką introdukcją i „gonitwą” głównego tematu we wszystkich instrumentach, prowadząc do kolejnych ważnych i twórczo opracowywanych wątków i myśli, tworzących misterną liryczno-dramatyczną całość – piękne i szlachetne zakończenie Kwartetu Es-dur. Jego kreacja pokazuje w pełni bogactwo muzyczne, romantyczną ekspresję, niewyczerpaną inwencję kompozytora, doskonałą architekturę formalną. Dzięki mistrzostwu wykonawców, których staranne przygotowanie oraz zaangażowanie nie ulegają najmniejszej wątpliwości, słuchanie utworu jest prawdziwą przyjemnością i wzbogacającym doświadczeniem, potwierdzającym konieczność częstszego obcowania z dziełami Roberta Schumanna.

Podsumowując swoje wrażenia odnoszone za każdym razem przy słuchaniu prezentowanego nagrania, mogę stwierdzić, że jest to płyta zasługująca na zdecydowaną uwagę miłośników kameralistyki i wybitnych muzycznych kreacji. Kwartet Auryn, znajdujący się wtedy w najlepszym okresie swojej działalności, mógł poszczycić się naprawdę imponującą dyskografią w barwach wytwórni Tacet, obejmującą w sumie kilkadziesiąt pozycji, o której chciałbym jeszcze napisać coś więcej, jeśli tylko okoliczności na to pozwolą. Niniejszy album, drugi zrealizowany we współpracy z Peterem Ohrem, świadczy jak najlepiej o stronie artystycznej oraz technicznej przedsięwzięcia, ponieważ jakość dźwięku jest bardzo dobra, co nie dziwi w przypadku niemieckiego wydawcy, publikującego swoje nagrania w standardowych oraz audiofilskich wersjach. Dwa arcydzieła kameralistyki Roberta Schumanna brzmią tutaj po prostu fenomenalnie, co potwierdzam z pełnym przekonaniem i entuzjazmem.


Płytomaniak


The Auryn Series XXV

Robert Schumann

Kwartet fortepianowy Es-dur op. 47; Kwintet fortepianowy Es-dur op. 44

Peter Orth, fortepian • Auryn Quartet

Tacet 144 • w, 2009, n. 2007 • CD, 57'53” ●●●●●●

Nagranie w wersji fizycznego dysku audio zostało nadesłane do autora bezpośrednio przez wydawcę, wytwórnię Tacet. Jej polski przedstawiciel, który nigdy nie wysłał do Płytomaniaka żadnego albumu ze swojej dystrybucji, nie przyczynił się w żaden sposób ani do uzyskania materiału do recenzji, ani do publikacji tejże na stronie.

Komentarze