Dźwiękowy traktat o sztuce umierania - "Muzyczne Egzekwia" H. Schütza.
W poprzedniej recenzji opisywałem swoje wrażenia odniesione podczas słuchania wyjątkowego dzieła, u którego powstania miały miejsce dramatyczne wydarzenia z życia kompozytora – Alfreda Schnittkego. Refleksje o sprawach najważniejszych towarzyszyły mi również później, ale swoją uwagę skierowałem tym razem w stronę znacznie odleglejszej, lecz fascynującej pod względem historycznym i muzycznym epoki – mojego ukochanego niemieckiego baroku, w którym często podejmowano tematykę życia i śmierci. Nie zabrakło jej w dorobku geniusza owej epoki – Heinricha Schütza (1585-1672). Widział i doświadczył wiele, był świadkiem dziejowych nieszczęść o skali niewyobrażalnej dla wtedy żyjących, a wśród tych z pewnością najważniejsze skutki miała wojna trzydziestoletnia, prawdziwa katastrofa gospodarcza i demograficzna dla kontynentu, Niemiec zaś w szczególności. Oznaczała również znaczące komplikacje dla działających na dworach muzyków z powodu redukcji miejsc zatrudnienia (kapel), gdzie mogli uprawiać swoją sztukę.
Nie inaczej było z 32-letnim Schützem, który po sukcesach w Wenecji, gdzie pobierał nauki u takiego mistrza, jak Giovanni Gabrielli, wrócił do Niemiec i podjął pracę jako kapelmistrz na dworze elektora saskiego Heinricha II Reussa, zwanego Pośmiertnym (urodził się w 1572 roku dwa miesiące po śmierci swego ojca), gdzie kompozytor spędził kilkanaście lat aż do śmierci protektora w roku 1635, do której książę starannie się przygotowywał, planując niezwykle szczegółowo pogrzebowy ceremoniał, a nawet wybierając osobiście imponującą miedzianą trumnę z malowanymi na niej wybranymi tekstami biblijnymi. Jej fragment widnieje zresztą na okładce przedstawianego albumu, a co ciekawe, niekiedy jej fotografie wykorzystują ją także inni wykonawcy, poświęcający uwagę muzyce Schütza, a zwłaszcza dziełu powstałemu w bezpośrednim związku z odejściem saskiego elektora – Muzycznym Egzekwiom op. 7 (SWV 279-281). Można ją obejrzeć m.in. na albumie grupy Vox Luminis (Ricercar, RIC 311).
Ja tymczasem sięgam po piękny album firmy Accent, na którym znalazła się ww. dzieło, zamówiona oficjalnie przez wdowę po księciu Heinrichu, która przybrała postać trwającej około pół godziny trzyczęściowej kompozycji. Jej pierwsze, najbardziej rozbudowane ogniwo (SWV 279), nosi nazwę Koncertu w formie niemieckiej mszy pogrzebowej z tekstami zaplanowanymi przez zmarłego elektora, łączącymi w wyjątkowy sposób tradycyjną strukturę łacińskiego porządku mszalnego (Kyrie, Gloria, Credo) z luterańskimi pieśniami, pod względem muzycznym opracowane przez kompozytora na fragmenty solowe, zespołowe i chóralne. Część drugą i trzecią stanowią znacznie krótsze, kilkuminutowe motet, napisane do wyjątków z Księgi Psalmów (Herr, wenn ich nur dich habe – Kogo prócz Ciebie mam w niebie, SWV 280) oraz Ewangelii św. Łukasza (Herr, nun lässest Du Deinen Diener inf Frieden fahren – Teraz, Władco, zgodnie z Twoimi słowami pozwalasz semu słudze odejść w pokoju, SWV 281). Program uzupełniają fragmenty większych zbiorów, opublikowanych w trakcie wojny trzydziestoletniej: z Psalmów Dawida op. 2 (Aus der Tiefe, SWV 25) z roku 1619, Symphoniae Sacrae II op. 10 (Was betrübst du mich, meine Selle? SWV 353 i Zweierlei bitte ich SWV 260), datowane na rok 1647 oraz wydanej rok później Geistliche Chor-Musik op. 11 (Seilig sind die Toten SWV 391). Jedynym wyjątkiem pozostaje żałobny motet Das ist je gewisslich wahr SWV 277, napisany dla uczczenia pamięci kompozytora Johanna Hermana Scheina ( 1586-1630).
Całość programu z Muzycznymi Egzekwiami jako głównym punktem, stanowi bardzo udane pod względem koncepcyjnymi i artystycznym przedsięwzięcie, którego poziom gwarantuje udział istniejącej od roku 1972 formacji La Petite Bande, której nie trzeba zbytnio przypominać miłośnikom muzyki dawnej. Grająca na instrumentach historycznych grupa znana jest bowiem ze znakomitych nagrań, powstałych pod kierunkiem swojego założyciela Sigiswalda Kujikena, na niniejszym albumie występującego w podwójnej roli: sprawuję dyrekcję nad całością, a jednocześnie gra na violone. Doskonale obeznany w repertuarze epoki i jej praktykach wykonawczych, przyznaje w autorskim komentarzu w książeczce albumu, że „muzyka Heinricha Schütza jest bardzo bliska memu sercu za sprawą swej prostoty, a jednocześnie głębi. Żaden inny kompozytor nie zdołał lepiej wyrazić tych cech. Wymaga to odpowiedniego sposobu wykonania, który unika powierzchownych efektów”. Istotnie, mamy tu do czynienia ze starannie przemyślaną, skupioną muzyczną kreacją pod dyrekcją doświadczonego muzyka, prowadzącego grających na dawnych instrumentach muzyków oraz wspaniale brzmiących wokalistów, realizujących partie solowe, zespołowe oraz chóralne. Jedne i drugie partie są uduchowione, poruszające, niezwykle piękne, pobudzają do refleksji i zachwycają swoją poważną ekspresją. Koncepcyjnie niniejszy album jest w pełni udany i przekonujący, dlatego że zamykające całość Muzyczne Egzekwia, przeznaczone na 6-8 głosów i wyłącznie udział basso continuo (organy i violone), poprzedzają ww. powyżej kompozycje, które je dobrze uzupełniają zarówno pod względem obsady (wymieńmy tu jeszcze dwoje skrzypiec oraz violę da gamba), jak i charakteru. Nawet z takim skromnym ilościowo aparatem udaja się „dokonywać cudów”, jak to tłumaczy w swoim komentarzu maestro Kujiken, zarówno kompozytorowi, a także jemu samemu i prowadzonym przez niego wykonawcom. Ich kreacja zachwyca najwyższą jakością gry i śpiewu, w pełni oddaje historyczne realia i praktyki, chociażby w postaci niższego stroju (A= 465 Hz), typowego dla stroju organów za czasów autora czy użyciu kopii instrumentów oraz smyczków z początku XVII wieku. Gry i śpiewu słucha się z najwyższą przyjemnością, muzycy są wręcz natchnieni, co nie dziwi w przypadku kompozycji o takim pięknie i głębi, napisanej przecież do tekstów traktujących o sprawach zasadniczych: wierze, życiu i śmierci. La Petite Bande i Sisigwald Kujiken wspaniale łączą dźwiękową narrację ze znaczącym przesłaniem duchowym, którego wagi w przypadku genialnej twórczości Heinricha Schütza, a zwłaszcza jego op. 7, nie sposób przecenić. To prawdziwy muzyczny traktat o życiu, przemijaniu, ważny głos w tradycji „ars moriendi” (pl. sztuce umierania).
Pozytywny odbiór świadomie wybranego i perfekcyjnie wykonanego programu potęguje bardzo dobra jakość dźwięku, za sprawą której każdy kontakt z prezentowanym nagraniem będzie doznaniem wyjątkowym. Album wytwórni Accent zachwyca pod względem artystycznym, imponuje również w zakresie warstwy edytorskiej oraz zawartości merytorycznej książeczki, podającej mnóstwo informacji o kompozytorze, repertuarze i jego wykonaniu w przystępny i ciekawy sposób. Prawdziwa skarbnica wiedzy i doznań w najlepszym możliwym wydaniu, istotne wzbogacenie dyskografii z utworami Heinricha Schütza. Co prawda łączny czas trwania jest dość krótki, ale nawet to, co jest, w pełni satysfakcjonuje i zachwyca od początku do końca.
Płytomaniak
Heinrich Schütz
Musikalische Exequien
Aus der Tiefe SWV25; Das ist je gewisslich wahr SWV 277; Was betrübst du mich, meine Seele? SWV 353, Seilig sind die Toten SWV 391; Zeweierlei bitte ich SWV 260; Musikalische Exequien SWV 279-281
Le Petite Bande • Sigiswald Kuijken, dyrygent
Accent ACC 24299 • w. 2015, n. 2014 • CD, 50'29” ●●●●●●
Recenzja niniejszej płyty odbywa się bez jakiegokolwiek wsparcia zarówno ze strony samej wytwórni, jak również jej zagranicznego i polskiego dystrybutora, niezainteresowanych w ogóle promowaniem swoich albumów na stronie Płytomaniak. Z pasją o muzyce. Nagranie pochodzi z kolekcji własnej autora.
Komentarze
Prześlij komentarz