Płytomaniak słucha (2) - Symfonii "Z Nowego Świata".
W ostatniej recenzji poświęconej symfonice Antonína Dvořáka, rozważałem jej fenomen i zwracałem uwagę na mało znane dzieła z początku drogi twórczej kompozytora, który poczynił w niej ogromny postęp, o czym świadczą jego ostatnie dzieła na orkiestrę napisane w ostatnich kilkunastu latach życia. I właśnie im chciałbym teraz poświęcić parę słów, dzieląc się wrażeniami po usłyszeniu cyfrowych nagrań w postaci plików, które w swoim czasie, kilkanaście lat temu, publikowały w internecie wytwórni Decca oraz Deutsche Grammophon pod wspólną nazwą Koncerty (Concerts). Korzystając z bliskich związków z najsłynniejszymi orkiestrami i dyrygentami, w większym lub mniejszym stopniu współpracujących z obiema firmami, obaj renomowani wydawcy dali okazję melomanom posługującym się nowymi technologiami do zapoznania z nagraniami, które na ogół nie były dostępne w tradycyjnej, fizycznej postaci krążków audio, dzięki czemu ci ostatni mogli, choć nie bezpośrednio, uczestniczyć w bogatym życiu koncertowym wybranych instytucji Europy oraz USA. Oczywiście, obecnie nikogo już nie dziwi sprzedaż pojedynczych plików elektronicznych w różnych formatach, z wysokiej jakości na czele, sprzedaż całych albumów w takiej postaci, jak również transmisje muzycznych wydarzeń na żywo w internecie, dostępnych później na ogólnodostępnych stronach, jak i specjalnych platformach tematycznych, ale jeszcze kilkanaście lat temu dobrze nam znane tendencje nie były tak silne, jak obecnie, za to tradycyjne nośniki fizyczne, czyli płyty kompaktowe, miały się jako takie całkiem dobrze.
Przeniosłem się zatem w czasie o kilkanaście lat do sezonu artystycznego 2009/2010 u Orkiestry Filharmonicznej z Los Angeles. Wtedy, późną jesienią, na przełomie października i listopada, w słynnej Walt Disney Concert Hall zabrzmiały pod batutą Christopha Eschenbacha chyba najpopularniejsze kompozycje Antonína Dvořáka: uwertura Karnawał op. 92 oraz IX Symfonia e-moll op. 95. Nie wiem, co znajdowało się pomiędzy nimi, ale nagranie wytwórni Deutsche Grammophon, zawierające tylko dwie pozycje, w zupełności mi wystarczyło do szczęścia, bo jest po prostu znakomite. Spora w tym zasługa goszczącego wtedy znakomitego pianisty i dyrygenta, od lat współpracującego nie tylko gościnnie, ale także jako dyrektor muzyczny ze świetnymi amerykańskimi zespołami, by wspomnieć Orkiestrę Symfoniczną z Houston (1988-1999), a przede wszystkim Orkiestrę Filadelfijską (2003-2008), a następnie Narodową Orkiestrę Symfoniczną z Waszyngtonu (2010-2017). Osobiście się dziwię, jak bardzo mało doceniany jest urodzony we Wrocławiu Christoph Eschenbach, którego dyrygenckie kreacje są gwarancją najwyższej jakości; podczas gdy u nas, w powszechnej świadomości melomanów, decydentów, i, niestety, pożal się Boże prasowych i radiowych krytyków obecne są inne, głośne nazwiska, to niemiecki maestro robi swoje, występuje na obu półkulach i pozostawia po sobie wyjątkowe i oryginalne nagrania, jak chociażby całkiem sporą kolekcję znakomitych kreacji z Filadelfijczykami w barwach wytwórni Ondine.
Jaki był Dvořák zagrany podczas jesiennych koncertów w Los Angeles w roku 2009? Znakomity!Karnawał zabrzmiał wprost wyśmienicie, idealnie jak na błyskotliwy i efektowny początek koncertu, pokazując już na wstępie rewelacyjną formę tamtejszych filharmoników, prowadzonych energiczną, wytrawną batutą Eschenbacha, który nie skupił się tylko na zewnętrznej, porywającej szacie dźwiękowej dzieła, ale nie zapomniał o subtelnych modyfikacjach tempa, umiejętnym posługiwaniu się sekcjami, pokazywaniu pracy tematycznej i motywicznej w przebiegu utworu, co jest o tyle istotne, gdy wiemy, że pojawiają się tam momenty z poprzedzającego ją op. 91 (W przyrodzie), słyszane również w następującym Otellu op. 93 – całość jest więc powiązana na swój sposób i nie jest złym pomysłem wykonywanie i nagrywanie trzech dzieł razem. Tutaj zabrzmiała wprawdzie najbardziej efektowna i uwielbiana przez publiczność środkowa część tryptyku, ale w sposób zapierający dech w piersiach przy słuchaniu – ze świetnymi tempami, pasją i energią wykonawców, udzielającymi się publiczności – ta nagrodziła wykonanie Uwertury gromkimi brawami. Całkowicie zasłużenie!
To samo można powiedzieć o głównym punkcie ówczesnego – i mojego – wieczoru, czyli IX Symfonii „Z Nowego Świata”, będącej „własnością” nie tylko każdej czeskiej, ale i amerykańskiej orkiestry. Jeśli ma się tak doborowe grono wykonawców, jakim są Filharmonicy z Los Angeles prowadzeni przez znakomitego, doświadczonego i wytrawnego kapelmistrza w osobie maestro Christopha Eschenbacha, można być pewnym muzycznych przeżyć najwyższej próby. Jak dobrze, że owe koncerty zostały utrwalone, choćby tylko w postaci cyfrowej, dla potomności! Dziewiąta brzmi fantastycznie: monumentalnie pod względem siły wyrazu i potęgi brzmienia orkiestry, dynamicznie, z werwą, w doskonale przemyślanych tempach, składających się na bezbłędne odczytanie partytury jako całości, jak i jej poszczególnych części. Pierwsze ogniwo zachwyca zwartością przebiegu, płynnością narracji, ekspresją, zaś następujący po nim ustęp powolny, słynne Largo– cóż za sukces dla muzyków i dyrygenta! Muzyka zagrana z ogromnym wyczuciem, wrażliwością, wyczuleniem na zmiany tempa, aczkolwiek jest ono w gatunku wolniejszych, niż zazwyczaj (prawie 14 i pół minuty), co bardzo, ale to bardzo dobrze robi dla bogactwa wyrazowego muzyki. Przepiękne solo rożka angielskiego głównego tematu i wyrafinowane brzmienie smyczków w szczególnej mierze są ozdobą natchnionego i pięknego fragmentu. Słucha się tego z niekłamanym zachwytem. Scherzo, to już popis precyzji w zakresie artykulacji i rytmiki, ale również śpiewności i pięknego dźwięku sekcji dętej w środkowych, „indiańskich”, „kowbojskich”, ale także bardzo czeskich odcinkach. W efektownym i dramatycznym Finale kolejne pole do zaprezentowania się w pełnej krasie ma sekcja blachy: rogi, puzony i trąbki intonujące główny, heroiczny temat – całość przykuwa uwagę od pierwszej do ostatniej, wybrzmiewającej w pianissimo, nuty. Wspaniała kreacja, elektryzująca odbiorców i dowodząca, że arcydzieło Antonína Dvořák w najlepszym możliwym wykonaniu porywa od początku do końca i pokazuje się za każdym razem w nieco innym, ale fascynującym, świetle. Brawo dla orkiestry! Ogromne brawo dla dyrygenta! Nic dziwnego, że publiczność w Walt Disney Hall nagrodziła wykonanie ogromna owacją, gwizdami i okrzykami uznania.
Muszę przyznać, że był to naprawdę udany wieczór, zaś doskonale znane i popularne dzieła czeskiego mistrza przybrały szczególnie udaną i efektowną postać w wykonaniu Filharmoników z Los Angeles w roku 2009. Ekscytująca podróż w czasie za sprawą wspaniałego wykonania sprawiła, że nabrałem ochoty na kolejne Koncerty w cyfrowym muzycznym świecie wytwórni Deutsche Grammophon i Decca.
Paweł Chmielowski
DG Concerts
Live from Walt Disney Concert Hall
Antonín Dvořák
Uwertura „Karnawał” op. 92; Symfonia nr 9 e-moll op. 95 „Z Nowego Świata”
Los Angeles Philharmonic Orchestra • Christoph Eschenbach, dyrygent
Deutsche Grammophon 477 8859 • w. 2009, n. 2010 • DR, 59'15” ●●●●●●
Komentarze
Prześlij komentarz