Referencyjne nagrania w nowej wersji (1) - Bruckner Eugena Jochuma (1).
Po kilkutygodniowej przerwie, która minęła szybciej, niż można się tego było spodziewać, Płytomaniak wraca do słuchania – i pisania o muzyce. Sporo się w niej działo na przełomie roku 2025/2026, odeszło niestety kilku wybitnych artystów, o czym być może będzie okazja wspomnieć, ale tymczasem pierwszy noworoczny tekst z przyjemnością poświęcam jednemu z ulubionych kompozytorów. Wiadomo, że muzyka Antona Brucknera zawsze znajdzie tu swoje miejsce, a nie byłoby jej w kontekście nagrań płytowych bez Eugena Jochuma, wielkiego niemieckiego mistrza batuty (1903-1987), artysty o szerokim repertuarze, w którym wielka symfonika odgrywała największą rolę. Mam wrażenie, że mimo upływu lat i wspaniałej dyskografii, uwiecznionej przez najsłynniejsze wytwórnie (Deutsche Grammophon, EMI Classics Philips), nie cieszy się on nadal należytym uznaniem jako jeden z najwybitniejszych dyrygentów ubiegłego stulecia. Być może jednym z powodów jest fakt, że przynajmniej w Polsce nie można kupić kompaktów z jego bezcennymi interpretacjami, nie dlatego, że nie znaleźliby się chętni, nie mówiąc już o sklepach, w których można by było dokonać zakupu, ale tych nagrań fizycznie w ilości więcej niż kilka najpopularniejszych tytułów nie ma. Sytuację ratują częściowo internetowe platformy streamingowe, o czym świadczy chociażby oferta Spotify, jest to jednak dość słaba pociecha dla wielbicieli nagrań w wersji fizycznej. Bardziej świadomi melomani powinni skierować tego rodzaju pytanie w stronę decydentów z „renomowanych” wytwórni, obecnych od dekad na rynku płyt z klasyką, którzy tak sprzedają swoje produkty, że ich nie sprzedają, a co najgorsze, wygląda na to, że w ogóle im na tej sprzedaży nie zależy.
Dobrze się stało, że małe, niezależne podmioty ratują honor wydawców, a do takich należy Classical Music Reference Recording, zajmujący się remasteringiem nagrań z przeszłości i publikacją tychże w formie tradycyjnych krążków, a przede wszystkim nagrań cyfrowych w postaci plików elektronicznych o wysokiej jakości. Można wśród nich znaleźć prawdziwe skarby fonografii, interpretacje artystów światowej sławy, cieszące się od lat renomą jako nagrania referencyjne, do czego oczywiście nawiązuje nazwa francuskiej wytwórni. Nie przesadzając, jest to prawdziwy raj dla największych melomanów-kolekcjonerów, zwłaszcza tych, których interesują nowe technologie oraz starsze albumy odświeżane za pomocą współczesnych technik, O całości można się przekonać, zaglądając zarówno na stronę internetową wydawcy, jak i jego kanał na portalu You Tube.
Sporo jest w katalogu propozycji dla miłośników wielkich kreacji dyrygenckich, nic więc dziwnego, że moją uwagę przykuł album zawierający V Symfonię Antona Brucknera, zarejestrowaną na koncercie w benedyktyńskim opactwie Ottobeuren w maju 1964 roku. Dostępny jest, jako jeden z nielicznych, w tradycyjnej postaci kompaktu, jak i oczywiście wersji digitalnej, którą miałem okazję pobrać ze strony wydawcy i przesłuchać (WAV Stereo 24-Bit/192 kHz). Znawcy tematy z pewnością pamiętają płytę nieistniejącej już wytwórni Philips z tym samym nagraniem, oczywiście od wielu lat niedostępną na naszym rynku. Jest bodajże czwartą wersją dzieła, zarejestrowaną na płytach przez Eugena Jochuma, i co ciekawe, wszystkie z nich są utrzymane na wysokim lub na najwyższym poziomie, dowodząc głębokiej więzi dyrygenta z tą potężną pod względem wymiarów czasowych i niełatwą interpretacyjnie Symfonią. Dla porządku dodajmy, że najpierw niemiecki mistrz batututy uwiecznił ją na pierwszym komplecie Deutsche Grammophon (1958), następnie w dwadzieścia dwa lata później na drugim cyklu, tym razem w barwach wytwórni EMI, zaś z przedostatniego roku życia artysty pochodzi wyjątkowa kreacja, zarejestrowana podobnie jak niniejsza, „na żywo” z Orkiestrą Concertgebouw (Tahra). Jest z czego wybierać – jeśli tylko ma się do tego okazję.
Słuchanie zremasterowanego nagrania sprzed 60 lat jest doznaniem wyjątkowym, ponieważ ma się do czynienia z interpretacją na wysokim poziomie z udziałem artystów doskonale zaznajomionych z repertuarem, a w przypadku „bohatera” przedsięwzięcia dodatek znajdującego się w 1964 roku na szczycie sił twórczych. Eugen Jochum, związany wtedy od ponad dwudziestu lat z Orkiestrą Concertgebouw, najpierw jako pierwszy dyrygent, a potem, razem z Bernardem Haitinkiem w latach 1961-1963 jako naczelny szef, a potem gościnnie współpracujący z zespołem aż do końca swojej kariery, był w trakcie rejestracji swojego pierwszego cyklu Symfonii Brucknera dla Deutsche Grammophon, zaś Piątą nagrał najwcześniej ze wszystkich. Słychać wyraźnie, jak bliskie jest dla niego to potężne, trwające 75 minut dzieło, wystawiające kolejne pokolenia kapelmistrzów na próbę w kontekście budowania formy, odnalezienia się w skomplikowanej muzycznej architekturze ze szczególną rolą szeroko zakrojonego Finału, a przede wszystkim zaś w pokazaniu pierwiastka duchowego, bez którego muzyka Antona Brucknera nie ma racji bytu. Człowiek głębokiej wiary, katolik, podobnie jak sam kompozytor, z właściwym sobie mistrzostwem rozwiązał nie tylko wspomniane powyżej problemy, ale na dodatek nadał wykonaniu rys kreacji poruszającej i niebanalnej. Pogłębia je całkiem niezła akustyka opactwa w Ottobeuren, sprzyjająca wykonaniu V Symfonii jako jednej z najwybitniejszych pozycji w twórczości Austriaka. Eugen Jochum z wyczuciem stosuje tempa, choć ta wersja jest najszybsza ze wszystkich, zwłaszcza w zagonionym trochę jak na mój gust Scherzu (cz. III), ale całość brzmi bardzo przekonująco pod tym względem. Owszem, czuć tu temperament i pasję dyrygenta, co znajduje odbicie w odpowiednich miejscach, ale nie ma się poczucia czegoś niepotrzebnego, nietrafionego czy błahego. Znakomite posługiwanie się sekcjami orkiestry przez dyrygenta, wspaniale grające smyczki i instrumenty dęte, eksponowana blacha w kulminacjach świadczą o doskonałej dyspozycji amsterdamskiej formacji i wzorowej realizacji wskazówek swojego szefa. Na uwagę zasługuje bezbłędny zmysł formalny kapelmistrza, z uwagą kształtującego narrację w najbardziej rozbudowanych ogniwach skrajnych, ale również odkrywającego ogromne pokłady głębi oraz piękna w spokojnym, uduchowionym i idealnie wręcz osadzonym w czasowych ramach Adagiu (cz. II).
Choć słychać upływ lat od momentu powstania nagrania (1964), zwłaszcza w utrzymanych w dynamice fortissimo partiach blachy (trąbki!), to pod względem jakości technicznej prezentowana wersja V Symfonii jest satysfakcjonująca, co z pewnością docenią zarówno melomani poznający niniejsze nagranie w limitowanej edycji tradycyjnych kompaktów, jak i słuchacze korzystający, podobnie jak ja, z plików dźwiękowych, przygotowanych z należytą starannością przez wydawcę – można o tym zresztą bardziej szczegółowo poczytać na stronie wytwórni i w materiałach dotyczących tego konkretnego tytułu. W połączeniu z interpretacją wybitną, wciągającą, której walory z pewnością podnosi fakt rejestracji na koncercie, otrzymujemy nagranie referencyjne, z którego Alexander Bak i jego zespół mogą być naprawdę dumni.
Mimo tych wszystkich sprzyjających okoliczności nie stwierdzę z całą odpowiedzialnością, że jest to najbardziej przekonująca wizja symfonicznego arcydzieła, albowiem równie wysoko, a może nawet jeszcze bardziej cenię wszystkie pozostałe, zwłaszcza dwie ostatnie wersje Piątej, z Drezna (1980) i Amsterdamu (1986), na których maestro Jochum wspina się na absolutne wyżyny sztuki dyrygenckiej, co potęguje jeszcze lepsza jakość dźwięku obu kreacji. Niemniej, niniejsze nagranie, cieszące się od lat zasłużoną renomą, pokazuje również w pełni mistrzostwo kapelmistrza i orkiestry, świadczy o wieloletniej więzi z muzyką austriackiego kompozytora, zaś dzięki zastosowaniu nowych technologii i odświeżonej dźwiękowej postaci ma szansę zainteresować kolejne pokolenia melomanów w ponad 60 lat od momentu swojego powstania. Zdecydowanie warto posłuchać – i przenieść się na ponad godzinę w czasie do okresu, kiedy wybitne i poruszające wykonania żelaznego repertuaru były czymś oczywistym.
Płytomaniak
Anton Bruckner
Symfonia nr 5 B-dur
Royal Concergebouw Orchestra • Eugen Jochum, dyrygent
Classical Music//Reference Recording • w. 2024, n. 1964 • (CD), 76'05” ●●●●●○
Nagranie w wersji elektronicznej zostało nadesłane do autora bezpośrednio przez wydawcę – pana Alexandra Baka z Classical Music//Reference Recording.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz